środa, 9 listopada 2016

O Boże Bożeno

Ostatnio trochę zaniedbałam kocią tematykę, więc dziś będzie notka w całości poświęcona mojej kotce, Bożence. Wiem, że większą popularnością cieszą się wpisy, opisujące moje, zapierające dech w piersiach, przygody, ale ostatnio nie miałam większej przygody, niż korzystanie z bidetu, więc musicie się zadowolić oklepaną, kocią tematyką. Uff, konstrukcja tego zdania mnie wykończyła.
Jak pamiętacie, wzięłam kotkę Bożenkę z mojej poprzedniej pracy, bo była mała i śliczna i gdy tylko ją ujrzałam, zachwyciłam się "O Boże Bożenko, jesteś taka piękna!" i stąd jej imię.
Bożenka rosła sobie zdrowo, zaczęła wysypywać się z kartonu, sikania do kuwety nie do końca się nauczyła, przeszła odrobaczenia, szczepienia, sterylizację jako młoda dama i zadomowiła się na stałe w naszym domu. Pewnie można powiedzieć, że kto ma jednego kota, ten nie zna kotów w ogóle, i to powiedzenie sprawdziło się w moim przypadku. Bożenka jest zupełnie inna od kotka Raviczka, a zapewne jeszcze wiele kocich charakterów przede mną. Marzy mi się kot- przytulak, który strzela baranki, no ale nie tym razem :) 
Bożenka urodziła się w połowie sierpnia 2014, więc już ma skończone 2 lata i jej koci charakter się ukształtował. Lubi jeść, ale to nic niezwykłego, jeśli chodzi o koty. Nie lubi specjalnie wskakiwać nigdzie wysoko, bo ma krótkie nóżki, małe to i niewywrotne.
Często jej powtarzam, że jej uroda to jedyny powód, dla którego jeszcze u nas mieszka, bo ani to specjalnie miłe, ani mądre, a już na pewno nie kulturalne. Bożena okazuje miłość do człowieka tylko wtedy, kiedy czegoś chce, i nie jest zbyt wylewna. Ociera się o nogi, ale potem ostentacyjnie idzie się otrzeć o drzwi, żeby pokazać, że phii, nie wyobrażaj sobie, że darzę cię jakimś specjalnym uczuciem.
Gdy pogłaszczesz Bożenkę, to ona nie zaczyna mruczeć, tylko robi minę: A kiedy ja ci pozwoliłam dotknąć moją piękną, kocią osobę? , po czym ostentacyjnie wylizuje pogłaskaną część.
Człowiek się przyzwyczaja nawet do takiej małej, bezużytecznej i bezcelowo żyjącej kociej istoty i czuję się dziwnie, gdy nikt nie łapie moich nóg, gdy kładę się do łóżka i nie zdążę ich schować pod kołdrę. Nie powiem, że brakowałoby mi podgryzania mnie w ścięgno Achillesa, gdy chodzę po domu bez skarpetek, a już na pewno by mi nie brakowało sprzątania sików zza kanapy, ale darzę tą małą, szarą istotkę istotnym sentymentem, a może nawet sympatią. W końcu gdyby nie ona, to z kogo byśmy się codziennie śmieli?

Bożenko, Bożenko, choć tyle masz wad
Bez Ciebie cóż wart, cóż wart byłby świat??

I komu bym robiła tyle zdjęć??



3 komentarze :

Weronika Sadowska pisze...

Kot Miętus wyszedl z azylu pod pralką i od tego czasu systEmatycznie podlewa mieszkanie fala moczu i wymaga założenia karty stałego klienta u weta. Jest fanem uwalniania energii kinetycznej przedmiotow oraz eksperymentow kulinarnych. Lubi przytulaki i nie wgryza sie w twarz jak święty Raviczek

Saril pisze...

Może moim kotom jakaś sesyję byś zafundowała?? :)

Kocia matka pisze...

Dudzio Ci się marzy...

Prześlij komentarz

Twoja opinia jest dla nas cenna i pomaga nam w samorozwoju.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...