czwartek, 14 kwietnia 2016

Historia pewnej obywatelki

Zainspirowana prozą Agaty Passent postanowiłam opisać historię pewnej obywatelki. Nasza bohaterka została poczęta niedługo przed wybuchem elektrowni jądrowej w Czarnobylu, ale ponieważ informacja ta nie była zbyt upowszechniana, to bohaterka również nie dowiedziała się, że ma być z tego powodu w jakiś sposób niezwykła. Urodziła się w roku, w którym powstał telewizyjny program Teleekspres, a Polska jeszcze była Ludowa. Obalenie Muru Berlińskiego zastało ją pod meblościanką, gdy próbowała nakarmić misia kolacją. Do przedszkola poszła już w III RP, a z tamtego okresu pamięta, jak przez mgłę, krzesełka do karmienia dzieci, które można było przebudować w samochód (albo tak się jej przynajmniej wydawało), trzykołowe rowerki "po kimś", podróże maluchem oraz budowę warszawskiego Ursynowa. Pamięta pierwszą przejażdżkę metrem w niedzielny poranek, po kościele. Błogi okres podstawówki został zakłócony przez reformę edukacyjną i nasza bohaterka została, wraz z całym rocznikiem, pierwszą gimnazjalistką w powojennej Polsce. W tym samym roku miał nadejść kryzys roku 2000, gdy wszystkie komputery miały zwariować, bo w dacie, zamiast dwóch dziewiątek, pojawiały się dwa zera.
O zamachach z 11 września dowiedziała się, oglądając Informacje na Polsacie, w telewizorze postawionym na wspomnianej meblościance. W 2002 roku dostała się do nowego, trzyletniego liceum. Lata licealne upłynęły pod znakiem glanów, plecaka kostki z wypisanym mottem "Amor e morte", oraz mniej lub bardziej poważnych zaangażowań miłosnych. Maturę pisała w roku śmierci Papieża Polaka, która to śmierć miała zjednoczyć nawet kibiców, przynajmniej na chwilę. Po falstarcie, spowodowanym pragnieniem humanistyki, rozpoczęła studia na kierunku medycyna weterynaryjna. Studia ukończyła z wyróżnieniem, gdyż nie zawracała sobie za bardzo głowy sprawami miłosnymi, ot kilka razy w brzydkim samochodzie i starczy.

Potem w ogóle przestała się interesować mężczyznami, a dokładniej to mężczyźni przestali się interesować nią.
Samolot prezydencki rozbił się w Smoleńsku, o czym również dowiedziała się z telewizora, postawionego na meblościance, gdy w weekend rano oglądała telewizję w piżamie.
Ukończyła studia z wyróżnieniem i zbrojna w swój dyplom oraz cv, gdzie było napisane tylko, że się urodziła, ruszyła na podbój rynku pracy. Podbój zaprowadził ją nie do kliniki, gdzie najmądrzejsi lekarze leczą najcięższe choroby, ale do gabineciku na obrzeżach miasta, tak daleko, że psy już dupą szczekały, czego akurat nie dało się wyleczyć. Przez następne 4 lata zmieniała pracę częściej, niż buty, założyła własną działalność gospodarczą, choć nie prowadzi firmy, tylko pracuje w czyjejś firmie. Mieszka dalej z rodzicami, a nie w swoim własnym mieszkanku na Mokotowie, jak pewnie bohaterka Agaty Passent. Może i jest zestresowana, ale w ramach odstresowania się ogląda seriale, nie chodzi na siłownię, ani nie ćwiczy z trenerem personalnym. Nie ma stylistki, nie chodzi na masaż misami tybetańskimi, jeździ 20 letnim samochodem, który pochłania wszystkie pieniądze, jakie uda się naszej bohaterce zaoszczędzić. Aktualnie jedyną dobrą rzeczą w jej życiu są paznokcie hybrydowe, które robi jej siostra, bo od chłopaka na prezent, zamiast pierścionka, dostała zestaw do hybryd. I to, i to coś na palec, w sumie blisko. Stara się dokształcać tyle, ile tylko może, ale na pracodawcy nie robi to wrażenia, bo nikt nie ma zamiaru jej płacić więcej, skoro na jej miejsce znajdzie się zawsze ktoś nowy. Pewnie bohaterka felietonu Passent sama by została pracodawcą i zatrudniała za 12zł/h, ale nasza bohaterka nie jest w stanie tego osiągnąć, gdyż nawet tabletek antydepresyjnych nie chce jej się brać regularnie, a jedyne, w czym osiągnęła mistrzostwo, to marnowanie swojego potencjału. Koniec.

6 komentarzy :

Paweł Oczko pisze...

Hej :) Nic nie piszesz na 2 blogu to zajrzałem tutaj i powiem , Ci ze ten wpis ciekawie sie czyta , wciągnęła mnie ta historia przeczytałem z zapartym tchem :)No na temat miłości to sie nie wypowiem bo to za Ciezki temat :P Szkoda ze auto sie psuje ;/ To zyczę zeby juz sie nie psuło , a reszta spraw no to pozostaje mi powiedziec moze w Maju będzie lepiej :)Pozdrawiam :)

Kocia matka pisze...

To obywatelka ma drugiego bloga?!

Jaskra pisze...

to nie wiesz? ale sensacja :o

Saril pisze...

Żądam namiarów na drugiego bloga!
Fajny wpis, łezka się w oku zakreciła. To może na obczyznę czas wybyć?

Jaskra pisze...

jednego dnia bym nie przeżyła na obczyźnie ;)

Weronika Sadowska pisze...

Oto przyszła Kolejna wiosna w naszym życiu, i to nie powód do dumy, raczej smutnej refleksji, laudacji. A jak to samochód brzydki był, przecież Multipla ŚliCzNa

Prześlij komentarz

Twoja opinia jest dla nas cenna i pomaga nam w samorozwoju.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...