środa, 14 września 2016

Opa, opa!

Późnym rankiem stoimy na przystanku w Kato Korakiana na Korfu i czekamy na autobus. Wcześniej zjadłyśmy śniadanie, składające się głównie z jogurtu, a potem szłyśmy jakieś 10 minut ulicą w dół, żeby dojść do szosy. Po drodze mijałyśmy pojedyncze domy, stojącą na poboczu bez celu lodówkę, drzewa oliwkowe i zarośla oraz figowce, pod którymi fermentowały opadłe owoce. Powietrze pachniało miodem, lekko żywicą i stęchlizną, po wczorajszym deszczu.

Autobus przyjechał szybciej, niż się spodziewałyśmy i nie zdążyłyśmy kupić biletu w automacie. Wsiadamy i chcemy kupić u kierowcy- Yes, you can buy ticket, but it's more expensive! Kupiłyśmy i idziemy na tył autobusu, jak kazał kierowca. Tłok niemiłosierny, gorąco i zaduch, choć na zewnątrz wcale nie było upału. Stoimy w przejściu, trzymając się poręczy, a autobus zatrzymuje się na kolejnych przystankach i kolejne fale ludzi się w nim upychają. Widać różne, ogólnie europejskie rysy, słychać niemiecki, angielski, polski. Pani, siedząca na ostatnich siedzeniach, mówi do swojego wydziaranego i wysznytowanego faceta w klapkach kubota (dzięki Zeusowi bez skarpet)- Patrz, to już trzeci sklep z futrami, jaki mijamy! Ciekawe, czy ta sugestia zadziała na jej towarzysza. Muszę odstawić torbę na podłogę autobusu, bo po 20 minutach podróży już ciąży mi torba z lustrzanką, Wreszcie autobus dojeżdża do Kerkyry i zagłębia się w labirynt ciasnych uliczek, zastawionych jadącymi i zaparkowanymi samochodami. Jadące powinny być na środku drogi, a zaparkowane na poboczu, ale to nie jest takie oczywiste w Grecji. Jak se jedziesz, tak se jedziesz, a jak se staniesz, tak se staniesz- to naszym zdaniem taka grecka filozofia. No, w końcu filozofia pochodzi z Grecji, więc Grecy na pewno mają w tym największe doświadczenie!
Na ostatnim przystanku drzwi się otwierają i ludzie się wysypują z tej sauny na kółkach. Wreszcie możemy odetchnąć głęboko i ruszamy na podbój stolicy Korfu...


Po tym fabularnym wstępie przechodzę do bardziej rzeczowego opisu naszej Wielkiej Greckiej Wycieczki (w skrócie WGW, dobrze, że nie HGW xD). Ostatecznie urlop udało mi się dostać tydzień przed terminem planowanej wycieczki i oczywiście jeszcze tydzień wcześniej nie miałyśmy nic załatwionego. W sobotę wieczorem spotkałyśmy się i zarezerwowałyśmy wycieczkę przez internet, a wylot był we wtorek o 4 rano. Korfu powitało nas niezbyt ciekawą pogodą, a konkretnie lało. Na domiar złego nie znalazłyśmy naszej rezydentki, ale całe szczęście Beata dowiedziała się, który bus jedzie do naszego hotelu. Dopiero w busie spotkałyśmy naszą rezydentkę, która nie wiedziała ani kim jesteśmy, ani skąd się tam wzięłyśmy xD W drodze do naszego hotelu mieliśmy postój 20 minut, bo bus zderzył się z jeepem. Gorzej już nie mogło być... Hmm, mogłoby jednak być. Gorzej by było tylko wtedy, gdyby w busie puszczali grecką muzykę...


Na dziś to tyle, bo muszę jeszcze się spakować na wyjazd na wesele w Pile. Będzie Piła Tango !

czwartek, 1 września 2016

Sierpniowa (wrześniowa) aktualizacja

Od miesiąca nie pisałam i przyznam, że kompletnie nie wiem, kiedy ten miesiąc minął. Najpierw miałam zakwasy po weselu, potem zakwasy po koniach, potem trochę chodzenia po lekarzach, teraz kaszel i katar... Czas szybko leci i trudno się w tym połapać, lato mija, a ja dalej blada jak córka młynarza... No ale może Grecja mnie poratuje, a teraz wypada coś napisać o mijającym miesiącu.
To lecimy vlogersko: ulubieńcy minionego miesiąca!

1. Grey's Anatomy. Mam "love/ hate relationship" z tym serialem, ale ostatnio udało mi się ukończyć 12. sezon, jak zwykle było dużo absurdalnych zwrotów akcji i bezsensownych pogaduch przy stole operacyjnym, ale ogólnie może być.

2. Hybrydy, hybrydy. Chyba trochę przesadzam z hybrydami, bo ostatnio paznokcie mi się łamią pod hybrydami, ale co ja na to poradzę, kocham mieć hybrydy na paznokciach! Najwyżej będę nosić krótsze paznokcie. Moje najnowsze złapane pokemony to Siren i Intense Red.

3. Makijaż i kosmetyki w ogóle, z okazji wesel zwiększyłam swoje zainteresowanie kosmetykami, kupiłam sobie jeszcze jedną paletkę cieni, pędzle i trenuję na sobie smokey eye, trudno powiedzieć, z jakim skutkiem. Ostatnio w pracy miałyśmy sesję zdjęciową z wizażystką, więc trochę to naprostowało moje spojrzenie na makijaż moich oczu, naprowadziło mnie na trop, że lepiej sobie wyciągać oko cieniami, niż pakować tylko cienie w załamanie powieki, którego i tak nie widać. Zakupiłam dwie paletki Zoevy (Naturally Yours i Cocoa Blend) z których jestem bardzo zadowolona.

4. Urlop. Wreszcie zbliża się urlop i już zaczynam się denerwować, że nie znajdziemy żadnej fajnej oferty do Grecji itd, ale doświadczenie pokazuje, że jak by się człowiek nie denerwował, to i tak w końcu się wszystko dobrze ułoży- zazwyczaj ;)

5. Ubrania- nie byłam nigdy fanką chodzenia po sklepach, a teraz dodatkowo mam na to mało czasu, więc stałam się miłośniczką zakupów przez internet, ostatnio zakupiłam buciki Crocksa Sexi Flip w panterkę i spódnicę długą z rozporkiem (rozporek "chodź pan za mną", jak powiedziała moja mama). Buciki i spódnica ładnie się razem prezentują, wygodne to i modne!

6. Wianki! Wiadomo, że wianek mi się tak należy, jak świni siodło, ale zainspirowały mnie zdjęcia tradycyjnych, ukraińskich nakryć głowy, czyli monstrualne, teatralne, cerkiewno- bizantyjskie wianki <3
Zapragnęłam sobie taki skonstruować i jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Niestety miałam problemy ze zrobieniem samej sobie zdjęć, więc mój zamysł artystyczny udał się tylko w połowie. I jeszcze dalej jestem blada jak córka młynarza! :(

7. Zdjęcia!

Zdjęcia takie piękne, tak kocham je robić! Tylko szkoda, że mi nie ma kto robić, no oprócz tej sesji w pracy. Może zrobię sobie fotoksiążkę z moimi zdjęciami, to będzie prawie, jakbym wydała swój własny album. Yhymmm.

A kiedyś pisałam (wtedy jeszcze pisałyśmy) tylko o depresji i szukaniu pracy. A teraz świat taki dobry. A może tabletki takie dobre? xD



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...