środa, 29 czerwca 2016

Szwedzkie słodycze

taki Dalahast by kosztował milion złotych koron
Szwedzkie słodycze i nie tylko, czyli co warto kupić w Szwecji. Oczywiście oprócz Dalahasta, bo jest za drogi.
Zacznę od cen w Szwecji- jeśli chodzi o jedzenie, to dla Polaka jest drogie i nie ma sensu przy zakupie przeliczać tego na złotówki. Oto kilka przykładów- szwedzka korona (SEK) jest warta ok. 50 groszy, a ceny są takie:
- duża paczka chipsów- 21 SEK
- kawa w McDonaldzie- 24 SEK
- banany 19 SEK/ kg
- pizza na mieście- 120-180 SEK
- piwo na mieście- 30- 60 SEK
Więcej cen nie pamiętam, bo zgubiłam paragon, ale ogólnie są dwa razy wyższe, niż w PL.

Zacznę od najsłynniejszej szwedzkiej specjalności, czyli od lukrecji. Lukrecja występuje w wielu formach, kształtach i smakach, ja na początek zdecydowałam się na Pingwin Stang, czyli lukrecjowy patyczek z różnym nadzieniem, np. miętowym. 
Jeden patyczek waży 27 gram i kosztuje 4 SEK, można też kupić 3 za 10 SEK. Dostępne smaki to na pewno miętowy, colowy, karmelowy, kokosowy, wieloowocowy itd.

Nie jest to guma do żucia, trudno opisać tego konsystencję, bo w Polsce nie jadłam czegoś podobnego, trochę przypominają żelki, ale nie są tak ciągnące, trudno jest urwać kawałek palcami, bo są gumowate, ale gryzie się łatwo, nie ciągnie się jak krówki czy żelki. Wersja miętowa pachnie lukrecją (opisz zapach lukrecji- trochę anyżkowa, trochę palona, jak kwas chlebowy, trochę jak karmel?), ale w smaku zdecydowanie przebija miętowe nadzienie, podobne jak w czekoladkach After Eight- mocna, mentolowa, chłodząca mięta, słodka. Bardzo smaczne, oceniam wysoko- 9/10!



Inne smaki mają jeszcze mniej wyczuwalną lukrecję, ale dzięki temu jest to lukrecja przyswajalna dla Polaka- bo, jak wiadomo, lukrecja w czystej postaci jest dla Polaków trująca, a przynajmniej niejadalna ;)










Kolejnym zakupem były cukierki z fińskiej lukrecji- jak widać, 99 SEK za 1 kg, a za paczuszkę 31 SEK. Dostępne były różne wersje smakowe, wybrałam taką, bo była kolorowa. Była też np. solona lukrecja, ale na to się nie odważyłam. Tu, podobnie jak w przypadku Pingwina, mamy cukierki o smaku lukrecji z dodatkami, dodatkowo mają różne śmieszne kształty. Mają smaki cytrynowe, truskawkowe, karmelowe, owocowe i różne inne, trudne do odróżnienia. Konsystencja podobna do Pingwina, nie lepią się, nie rozpuszczają, ale trochę mniej smaczne. Smak lukrecji subtelny. Częstowałam innych tymi cukierkami i raczej wszystkim smakowały. Ocena 7/10.









A teraz last, but not least- chipsy koperkowe! Absolutny MUST HAVE w Szwecji, co prawda nie są to słodycze, ale gdybym miała zjeść w Szwecji tylko jedną rzecz, to by były te chipsy. Te akurat kosztowały 21 SEK, ale paczka wielka, 270 gramów, więc starczyły mi na Sztokholm, autobus, samolot i jeszcze zostało kilka okruszków. Grube, porządne chipsy, podobne do Lay's Max, smakują jak młode ziemniaczki z koperkiem, czyli pysznie i cudownie! Chyba najlepsze chipsy, jakie jadłam (a może i nie, ale jak powiem, że najlepsze chipsy jadłam w Sztokholmie, to będzie taki wielki świat i ą ę ;) ) A więc ocena- 10/10!

Zostało mi do opisania jeszcze kilka szwedzkich rzeczy, np. raksalad, KEX, chlebki, kannebulle, Daim, burgery z Maxa (szwedzki McDonald, ale lepszy od Makusia), piwo Falcon, ale to następnym razem.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Scandinavian sleeping & living

Czyli notka o Sztokholmie oraz o skandynawskim stylu życia, oczami entuzjastki Skandynawii, która wczoraj wróciła z pierwszej (!!) podróży w tamte strony.
Jak większość pewnie wie, jestem podróżniczką- teoretyczką, bo lubię czytać czy oglądać filmy o innych krajach, niekoniecznie tam jeżdżąc. Ostatnio często oglądam na YT kanał Globstory (Polecam!), gdzie dziewczyna była w Turcji, w Chinach itd, ale samemu tam bym nie pojechała W ŻYCIU O_o ...
Kilka miesięcy temu moja koleżanka zaproponowała wyjazd do Szwecji na święto Midsommar i stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby zobaczyć kawałek tego pięknego kraju. Wyjazd na 4 dni, cena okazyjna, długi dzień, Noc Świętojańska, białe noce w Skandynawii, coś cuuudownego! No to poleciałyśmy.
Podróżowanie do Szwecji samolotem jest śmieszne, bo lot trwa krótko (godzinę), ale cała podróż zajmuje cały dzień. !,5h podróży do Modlina komunikacją, potem czekanie na lotnisku, bo samolot się opóźnia, potem 1h lotu, znów czekanie na lotnisku, jazda autokarem ze Skavsta do Sztkoholmu- 1,5h, a potem już tylko metro, kawałek na piechotę i jesteśmy w naszej kwaterze. O kwaterze nie będę dużo pisać, bo był to zagracony dom starszego Szweda- zbieracza, bardo tanie pokoje, ale jakość adekwatna do ceny. Tym niemniej jeśli ktoś byłby zainteresowany pokojem dla 2 osób na 3 noce za 670 SEK, to mogę dać namiary :P. Plusem było połozenie, w dzielnicy Mörby, która jest prześliczną, podmiejską okolicą z domkami jednorodzinnymi, z kotkami, wiewiórkami, liskami i zajączkami (serio, wszystko to widziałyśmy).


Podstawowe cechy szwedzkich domków, które można tam obserwować, to: skromne domy bez żadnych fikuśności (bez kolumn, balustrad, balkonów, przybudówek ę ą, jak w Polsce), dużo drewna, okna bez firanek, prawie bez ogrodzeń, a jeśli ogrodzenia są, to niskie albo żywopłoty, ogródki, trawniki wypielęgnowane, ale utrzymane w stylu naturalnym, dużo naturalnych roślin w stylu dzikiego bzu, jaśminu, dzikiej róży, przecudowne małe jabłonki, kępy margerytek, kocimiętki, bodziszków. No i oczywiście Volvo na podjeździe. Na miejskich klombach rosły trochę bardziej "reprezentacyjne" kwiatki, ale poprzetykane zbożem. Czy to nie jest cudowne? CU DO WNE!

Lato to chyba najlepszy czas, żeby odwiedzić Skandynawię po raz pierwszy, bo dzień jest długi, jest ciepło i można nacieszyć się wszystkim, co najpiękniejsze w Skandynawii, oprócz śniegu i zorzy polarnej, ale trudno. Czuć klimat, jak z powieści Astrid Lindgren, trochę jak wakacje na wsi (trochę, bo jesteśmy cały czas w mieście), można zobaczyć obchody Midsommar- zdecydowanie polecam wizytę w Skansenie w dniu Midsommarafton, czyli 23 czerwca. Ludzie robią wianki, wszyscy noszą wianki, czy to kobiety, czy mężczyźni, tańczą dookoła majstång , śpiewają piosenki, mają rodzinne pikniki, chodzą w ludowych strojach itd.




To na razie tyle relacji ze Szwecji, wrócę z resztą opowieści i zdjęć, jak będę miała trochę czasu ! :)
A na razie posłuchajmy sobie piosenki Sma Grodorna!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...