środa, 24 lutego 2016

Małe przyjemności

Parafrazując Winstona Churchilla- Jeszcze nigdy tak wiele nie zostało napisane przez tak wielu, którzy mają tak niewiele do powiedzenia... Mam na myśli wszystkie te vlogi, blogi, których głównym tematem jest- gdzie byłam, co jadłam (burgera w Aioli!), z kim sobie zrobiłam selfie, co sobie kupiłam, haul rzeczy do domu i tak dalej... Sama ostatnio stwierdziłam, że życie jest ciężkie, więc mam zamiar skupić się na tym, co sprawia mi przyjemność. Takie to płytkie. A co sprawia mi przyjemność?

Oglądanie Wspaniałego Stulecia i gotowanie sobie kaszy bulgur, bo kasza bulgur jest pyszna. Mam niedaleko turecki sklep, gdzie można ją kupić, a także wiele innych tureckich rzeczy, jak śmieszne szklaneczki, słodycze, herbata, kawa, konserwy i dziwne lampy. Niestety notatnika malarza Leona nie ma, nie ma też fiolki z trucizną Hurrem.


Malowanie sobie paznokci lakierem hybrydowym. Weronisia ma zestaw do hybrydek, więc nie trzeba chodzić do kosmetyczki i płacić, a można się cieszyć zadbanymi (mniej lub bardziej) paznokciami przez dwa tygodnie. Mały problem pojawia się wtedy, gdy trzeba paznokcie odkopać spod warstew lakieru, jak Pompeje spod popiołu albo Palmyrę... no nie, Palmyry już się nie da odkopać. Niestety w trakcie piłowania zbił mi się mój szklany pilnik z Sephory (już drugi) więc chyba już się nauczyłam, że nie warto kupować tak drogich pilników!




Moja praca też jest moją pasją! Chcę, żeby tak zostało, więc pracuję tylko 40 h tygodniowo, co nie daje jakichś kokosów finansowo, ale chyba lepsze to niż moja koleżanka z pracy, która nie ma w tygodniu żadnego dnia wolnego. Żadnego. Trudna sprawa, czy pracować ile się da, zarabiać kasę, ale nic nie mieć z życia, czy pracować w granicach rozsądku i korzystać z życia tyle, ile się da, za pomocą ograniczonych finansowo środków. Może wczasy w Albanii nie będą aż takie drogie.


Kolejna mała przyjemność, czyli kupiłam sobie nowe perfumy- moje ukochane Si Lolita, jak ja za wami tęskniłam! Nutki bergamotki, mandarynki, różowego pieprzu i fasoli tonka (a co to niby jest?) i ta apaszka, ach ach ach!


Miałam napisać notkę o samotności sułtana Sulejmana, ale może następnym razem. Idę słuchać Palomy Faith- Only Love Can Hurt Like This!


piątek, 5 lutego 2016

Kosmetyczni ulubieńcy roku poprzedniego

W roku 2015 nie szalałam jakoś z kosmetykami, miałam kilka sprawdzonych typów, których się trzymałam. Uznajmy, że kosmetyki, których używałam przez większą część roku, albo których kupiłam w ciągu roku kilka opakowań, zasługują na miano ulubieńców.
Zaczynamy od pielęgnacji:

Krem nawilżający Dermedic Hydrain 2 - mocno nawilżający, przyjemny krem, do stosowania raczej na noc, nie nadaje się za dobrze pod makijaż. Dobrze się wchłania i rozprowadza, ma miłą, lekką konsystencję, ładny zapach, skóra rano jest miękka i wypoczęta. Mnie nie zapchał, zużyłam już dwa opakowania, jestem na etapie wydłubywania palcem resztek z drugiego słoika ;) Cena bardzo okazyjna, na promocji można go kupić za ok. 18 złm cena regularna ok. 35, dostępny w SuperPharmie.

Krem przeciwzmarszczkowy LRP Redermic R  - trudno mi ocenić, czy jest to ulubieniec, ale wydałam na niego trochę kasy, więc go tu umieszczam. Nie zauważyłam złuszczania skóry ani jej podrażnienia, co do efektu przeciwzmarszczkowego, to pewnie będzie to widoczne (albo nie) za kilka lat, ale w zimę dzielnie go stosuję co 2 lub 3 dzień, zazwyczaj stosuję na zmianę Pharmaceris z kwasem migdałowym, Redermic R i Dermedic.

Krem peelingujący Pharmaceris Almond Peel 5% - krem złuszczający enzymatycznie, stosuję go w ramach zimowego odświeżania cery. Skóra jest po nim miękka i delikatna, nie widziałam podrażnienia ani łuszczenia się skóry. Nie ma za bardzo zapachu, opakowanie próżniowe z pompką, praktyczne. Trudno mi powiedzieć, czy ta kombinacja zmniejszyła mi pory albo zadziałała przeciwtrądzikowo, bo generalnie mam skórę raczej bezproblemową, mieszaną.

Żel myjący Ziaja Liście Manuka - zdecydowany ulubieniec, zużyłam w ciągu roku chyba 3 opakowania. Tani kosmetyk, nie ściąga skóry, dobrze usuwa zanieczyszczenia, ma miły zapach, dobrze się pieni, jedyne minusy to pompka, której nie można zamknąć lub otworzyć, gdy bierze się żel na wyjazd (trzeba nią kręcić i kręcić i kręcić), oraz paradoksalnie dostępność. Szukałam go w Auchan, w SuperPharmie, w większym Rossmanie, bo bałam się, że w Rossmanie koło mojego domu może go nie być, ale w końcu się okazało, że był tylko tam, szkoda, że poszłam tam na końcu ;)

Włosy

Odżywka wzmacniająca Fructis Goodbye Damage - zdecydowany ulubieniec, raz się skusiłam na tą odżywkę i od tego czasu jestem jej wierna. Od razu wygładza włosy, ułatwia rozczesywanie, ma miły zapach, lekko dociąża, włosy po niej dobrze się układają itd, bardzo dobry produkt do włosów wysokoporowatych.

Z produktów domowych stosuję olejowanie olejem z pestek winogron oraz płukankę z octem.

Szampon Isana Oil Care - dobrze się pieni, ładnie pachnie, dobrze myje włosy, jest wydajny, ma ładne opakowanie, łatwo dostępny, tani, czego chcieć więcej?

Kosmetyki kolorowe

Rimmel szminka Lasting Finish - oczywiście w kolorze Airy Fairy. Uniwersalny, dzienny kolor, w sam raz dla miłośniczek niezbyt odważnych ust. Wczoraj zamiast Airy Fairy skusiłam się na nowość Rimmela- The Only 1 Lipstick w kolorze 200 It's a Keeper, podobny do AF, ale lekko ciemniejszy. Dość zimny niestety, więc nie wiem, czy się polubimy. Może lepszym wyborem byłoby 700 Naughty Nude.

Tusz do rzęs L'Oreal Volume Million Lashes So Couture (So Black) - miałam z tej serii zarówno tusz zwykły So Couture, jak wersję So Black, bardziej spodobała mi się ta druga. Rzęsy są wydłużone, podkreślone, rozdzielone. Niestety odbija się na górnej powiece, ale to kwestia budowy mojego oka. Nie podrażnia, nie spływa, nie osłabił rzęs.

Jeśli chodzi o podkład, to używałam kremu CC z Bourjois, kremu BB z Maybelline i podkładu Revlon Colorstay. Trudno mi wskazać jakiegoś faworyta, bo żaden nie był doskonały. Revlon za ciężki, Bourjois za ciemny, a Maybelline z kolei za lekki i mało kryjący.

To tyle na razie, więcej kosmetyków sobie nie przypominam, zaczynam już myśleć o notce na temat Wspaniałego Stulecia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...