wtorek, 27 stycznia 2015

Smutno, smutno

Czytamy sobie artykuł o depresji w Skarbie Rossmana. Skarb Rossmana nie jest może gazetą najwyższych lotów, ale nie jest też tragiczna, a przede wszystkim jest darmowa. Na okładce jest Katy Perry (OMG nie poznałabym jej, ma przyklap włosów i wcale nie wygląda jakoś super), a w środku jakieś wywiady, jakaś psychologia, artykuł o Walentynkach, promocje na kosmetyki i nietrafione porady kosmetyczne. Tylko kilka razy zdarzyło mi się przeczytać artykuł napisany kolokwialnym językiem, jakby jego autorka nawet nie uzyskała licencjatu na uczelni Łazarskiego, ale redaktor naczelną jest przecież dwudziestoletnia pięćdziesięciolatka Agata Młynarska :)
Smutek, depresja... Zastanawiam się, jakie chwile są naprawdę szczęśliwe, dla mnie to chwile spędzone z rodziną, bez stresu, bez pośpiechu, bez brzęczącego z tyłu głosiku, że właśnie coś mnie irytuje. Chwile ulotne, czasem przy herbacie, czasem na spacerze i bez telefonów z pracy. Gdy oglądamy z Weronisią "Zmierzch" i robimy sobie selfie z minami a'la Bella. Szukałam tych zdjęć, ale przeszukać archiwum chata na fb jest trudniej niż piwnicę zbieracza, więc na razie tych zdjęć nie będzie.
Jest mi smutno, bo czuję się niedoceniona, jestem tylko taka, jaka jestem, nie stanę się lepsza, mogę co najwyżej mentalnie zatańczyć wśród piorunów i poczuć się lepsza od siebie samej, jak Turms nieśmiertelny, ale wszyscy inni by na to tylko powiedzieli- Eeee? Wiem, że gadam trochę jak poparzona, ale pozwólcie mi, bo czasem muszę. Nie mam ciekawszych tematów, o kotach nie mam nowych przemyśleń, nowych imion dla dzieci też nie ma za bardzo.
Najpopularniejsze imiona dla chłopców w zeszłym roku to Jan, Antoni i Jakub. Małego Jana znam, małego Kubę też, akurat nie ma żadnego Antoniego. U dziewczynek to Zofia, Maja i Zuzanna, znam tylko Zosię, jacyś znajomi mają Zuzannę, a Maja to pszczółka. Lena i Julia musiały oddać korony, a u chłopców podium się nie zmieniło od 3 lat, w kolejce czekają cały czas papieżowie Franciszek i Aleksander.
W Reserved akurat nie było szarych tetrowych leginsów, jakie chciałam sobie kupić, przejechałam się do Pruszkowa i z powrotem, nie obejrzę jutro NDiNZ, nie mam kremu na noc, nie mam kredytu we frankach. To jakiś pozytyw na koniec.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Żądania

Można prosić, można żądać. Jak jest się kotem, to raczej się żąda.
Żądam siana lepszej jakości do spania!
Lepiej żądać, niż czekać, że ktoś się domyśli. Trzeba po prostu pytać, a nie czaić się z kwiatami.

Żądam ładniejszej parasolki!
Zastanawiam się nad założeniem na fb fanpage ze zdjęciami kotów, ale muszę wymyśleć jakąś fajną nazwę, np. Pink Nose Cat Photography ;)



niedziela, 18 stycznia 2015

Dom dla pelikana

Żył sobie kiedyś pelikan*, który wylądował z sklepie typu second hand. Prawdopodobnie przyleciał tam z zepsutego Zachodu, może ludzie na zachodzie pelikana nie chcieli. Pelikan stał sobie w lumpeksie, na półce z gadżetami, przyszła wiosna, wszyscy myśleli, że to (!) zając z koszykiem na plecach, a pelikan ocierał porcelanową łzę porcelanowym skrzydełkiem. I wtedy przyszłam ja i kupiłam go za 5zł. Ale gdzie tu postawić pelikana? Nie ma gdzie go wyeksponować, bo kot strąci albo będzie brzydko wyglądać.

Pelikanie, Pelikanie, co się z nami stanie? 
Pelikan wylądował w szafie w pudełku i czekał na lepsze dni. I oto lepsze dni mają nadejść! Mamy się przeprowadzić z Bożenką i z pelikanem! Już pisałam wcześniej o przeprowadzce, usamodzielnieniu się i zostałam wyśmiana, bo wszyscy inni mieszkają sami bez rodziców od kiedy mają 5 lat. Ale trudno, jak wiadomo, zawiść, pycha, egoizm do małości zmusza! 

Już w myślach kupuję mebelki z Ikea i ustawiam pelikana na honorowym miejscu, żeby mogł sobie patrzeć na panoramę Warszawy. No jest to bibelot, gadżet- durnostój, ale jaki uroczy :) Ludzie przywiązują się do przedmiotów, oczywiście co za dużo to niezdrowo, ale jeden pelikan to jeszcze nic strasznego. Największa zaleta przeprowadzki to konieczność segregacji posiadanych przedmiotów, zwłaszcza ubrań. Zasady są proste- jeśli czegoś nie nosiłaś przez dwa lata, to wyrzuć. Ale jeśli to jest np. super- sexy sukienka na randkę, na którą mnie nikt nie zaprosi, ale szkoda mi wyrzucać, bo chcę mieć nadzieję, no to co? Mam wyrzucić? 

*Pelikan, dumny symbol księstwa Łowickiego oraz matczynej miłości, poświęcenia i innych takich bzdur, wynikających z średniowiecznego zabobonu, ignorancji i braku rzetelnej obserwacji przyrodniczej. Komuś tam się wydawało, że hipopotam się poci krwią, lew ożywia małe lewki swoim oddechem po urodzeniu, a pelikan rozdziobuje sobie pierś, żeby karmić krwią pisklęta, no bezsens totalny.

czwartek, 8 stycznia 2015

Centrum zrzędzenia światem

Dziś pokażę wam (nielicznym wam), skąd nadaję dla was moje nabrzmiałe mądrością posty. Oto jak prezentuje się moje centrum zarządzania, a może zrzędzenia światem.

Oto umeblowanie, oczywiście z Ikei, herbata, laptop, kocyk minky i lampka, przy której sobie czytam wieczorami literaturę.
Mój przyłóżkowy zestaw kosmetyków prezentuje się tak:


Na temat kremu z biedronki oraz balsamu Isana powstały już opasłe tomy, więc ja ze swojej strony mogę tylko potwierdzić te pochlebne recenzje. Niestety balsam Isana nie powoduje, że włosy z nóg znikają. Balsam do ciała z masłem shea Organique też jest bardzo zacny, ma piękny zapach, który kojarzy mi się z kąpielą i wieczornym leniuchowaniem :)
A jaki jest ostatni, bardzo ważny element mojego CZŚ?

I nie mam tu na myśli świeczki Fresh Balsam z B&BW 
Zobaczymy, jak wyjdzie przeprowadzka mojego CZŚ do lokalu nad Klubem u Władcy :)

wtorek, 6 stycznia 2015

Ludzka wredność, która nie jest moją wrednością

Czasem jeszcze wchodzę na kocie forum, na którym jest sporo oszołomów oraz osób "świętszych od papieża". Ostatnio czytałam temat założony przez dziewczynę, martwiącą się o stan zdrowia swojej kotki. Objawy kotki nie były jednoznaczne, dziewczyna prosiła o wsparcie, bo się denerwowała, ale spotkało ją niezbyt miłe przyjęcie. Dowiedziała się między innymi, że
- to może być nowotwór, a nowotwór gruczołu mlekowego jest prawie zawsze złośliwy
- jeśli kotka ma przerzuty to nie da się już nic zrobić
- u jednej kotki nie było widać, że ma przerzuty, bo weterynarz nie wykrył nic, a potem kotka znów zachorowała- zły weterynarz, że nie zobaczył, bo powinien zobaczyć, nawet jak nie było widać
- to wina właścicielki, że nie wysterylizowała kotki wcześniej, a to, że miała wtedy 15 lat to nie jest żaden argument. Osoby 15-letnie dysponują taką gotówką, jaka jest potrzebna na zabieg, a poza tym mogą same decydować o losie swojego kota, bez pytania się rodziców. Kwestia transportu i prawa jazdy też nie stwarza żadnego problemu.

Napisałam dziewczynie, żeby się nie martwiła i że wszystko będzie na pewno dobrze, ale aż mnie korciło, żeby się spytać moich przedmówczyń, czemu ją tak straszą i czy im to sprawia przyjemność. Internet jest specyficznym miejscem i niestety zdarzało się, że sama dorzucałam swoje 3 grosze do takich pseudomedycznych porad, zanim skończyłam studia. Odkąd skończyłam studia zdecydowanie bardziej ważę słowa, ale pewne moje wypowiedzi są w internecie i tam zostaną na wieki wieków.

Inna sytuacja- znajoma zamieściła link do artykułu z Gazety Wyborczej, opisującego niekulturalne zachowanie matek w przestrzeni publicznej, a konkretnie beztroskie przewijanie dziecka w restauracji, TAK, przy stoliku. Pewnie zależy to od charakteru, osoba kulturalna by się tak nie zachowała, a dla osoby chamskiej dziecko jest tylko kolejnym pretekstem, że tak jej wszystko wolno. Wszyscy to znamy, chodzimy po świecie i czasem widzimy niewychowane dzieci i takich samych rodziców. Pod artykułem rozpoczęła się walka na komentarze, gdzie prym wiodła jakaś dziewczyna, zgaduję- sama będąca matką z odpieluszkowym zapaleniem mózgu, wysyłająca posty spod sterty brudnych pampersów. Na wszystkie argumenty miała jedną odpowiedź- jak będziecie miały dziecko, to zrozumiecie! A ja nie wiem, co ma piernik do wiatraka. Jak się ma dziecko, to nagle jest normalne, ze dziecko sika do piaskownicy na placu zabaw? Przewijanie dziecka w miejscu, gdzie ludzie JEDZĄ, jest normalne? Już nie wspomnę o chodzeniu z dzieckiem na SPACERY do supermarketu czy do galerii handlowej. Jeśli z dzieckiem idą dwie osoby, to chyba jedna z tych osób mogła zostać z dzieckiem w domu, tak mi się wydaje. Jednak matka nadająca spod sterty pieluch była nieugięta i chyba uważała, że dziecko może sobie biegać po sklepie i demolować półki, bo przecież to dziecko ;)

I tak to- a ja hejtuję i nie znam życia. Nowy aparacik jest absolutnie zajebisty :)



O, paczcie, jaki przypadek, same zdjęcia kotów!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...