wtorek, 16 grudnia 2014

Przepadło klepadło!

Pani najadła się bani, podeszła do słupa i pękła jej d*pa

Czy to w dół, czy pod górę, furman widzi końską dziurę

Chłopu to lej ukropu, a sama krzycz, choć ci nic!

Grzeczne dzieci to do trzeciej, a łobuzy trochę dłużej

Czym chata bogata- co ukradnie tata

On był stały, tylko one się zmieniały

Tak żonę swą miłował, aż inne fatygował

Jak nie będziesz dbał, to nie będziesz miał

Kijem tego, co nie pilnuje swego

Przysięgał, jak sięgał

Tak się zdarza, ze koń kopnie gospodarza

I tak dalej, to mądrości ludowe, o których miałam napisać notkę. Już miałam napisać, że to mądrości mojej mamy, ale to by sugerowało, że żyję w patologicznej rodzinie.
Zbliżają się święta i cieszy mnie to, bo lubię świąteczny klimat. W kuchni już pachnie suszem z tacki suszonych owoców z biedronki, coś za mocno pachnie, chyba zaraz to schowam do szafki.
Susz na łowickim pasiaku

W Biedronce przede mną pan menel kupował wino Amarena, mogłam się go zapytać, czy pasuje do dziczyzny, czy do deserów ;) Byłam w centrum handlowym Ursynów- Leklerek na poszukiwaniu prezentów dla innych oraz dla siebie i zaszłam do Douglasa. Chciałam obejrzeć kremy pod oczy, ale nie zdążyłam nawet w spokoju się przejść po sklepie, kiedy zaatakowała mnie pani konsultantka. Nie chciałam wyjść na typowego "jatylka", który mówi, że ja tylko oglądam, więc powiedziałam, że szukam kremu Clinique All About Eyes. Dobrze, pani prowadzi mnie do stoiska Clinique i pokazuje mi krem. Krem tylko niecałe 165zł. Dobrze, pytam się, czy ma jakieś próbki. Pani szuka, szuka, no nie, akurat nie ma. Ale tutaj obok koleżanka się zajmuje stoiskiem Shiseido, może ona pani coś doradzi. Dobrze, krem Shiseido pod oczy dla pani tylko niecałe 180zł. Modeluje, nawilża, rozświetla, cuda wianki. No super, pytam się, czy mogę dostać jakąś próbkę. Tak, już zaraz, pani poszperała, wyjmuje skądś tubkę kremu i mi maznęła na rękę. Hmm, myślałam o próbce zapakowanej w oddzielnym opakowaniu, no ale trudno. Pomazałam sobie kremem po ręce, obie panie się rozpływają w zachwytach, jak to rozświetla, jak odmładza, a ja się coraz bardziej zastanawiam, jak stamtąd czmychnąć po angielsku, bo już nie mam zamiaru niczego kupować, skoro na allegro Clinique jest za 140zł i można kupić mniejsze tańsze opakowanie... W Sephorze dostałam kiedyś próbkę PRÓBKĘ Aquabrow w oddzielnym słoiczku, kiedyś dostałam też małą odlewkę perfum, więc w moim osobistym rankingu Sephora wygrywa z Douglasem.
Mój nos już trochę odpuchł od zeszłego tygodnia, Bożenka została wyzwolona z kaftanu bezpieczeństwa, samochód zaniedługo wychodzi z warsztatu, więc nieśmiało można powiedzieć, że pech został chwilowo pokonany.
kuchenna pomocnica

czwartek, 11 grudnia 2014

Nieszczęścia chodzą parami

Zaczęło się od grypy żołądkowej, która mnie zaatakowała, gdy na dodatek byłam w pracy. Spędziłam kilka godzin przewieszona nad koszem na śmieci, wróciłam do domu taryfą, modląc się tylko, żeby się w taksówce nie porzygać, a potem trzy dni zalegałam w domu, nie mogąc prawie ruszyć ręką ani nogą.
Potem miałam tydzień zaplanowanego urlopu, więc całe szczęście pozytywnie sobie wypoczęłam, dostałam zamówiony aparat, odbyła się impreza urodzinowa i nie było nawet tak źle.
Niestety przedwczoraj musiało się zdarzyć kolejne nieszczęście i miałyśmy z Bożenką stłuczkę samochodem. Wyjątkowo głupio i kretyńsko wieczorem śpieszyło mi się do domu, szyba mi zaparowała i po przejechaniu 50 metrów zaparkowałam w jakimś innym samochodzie, stojącym na poboczu. Teraz będą niższe zniżki, samochód w warsztacie, mój nos jak kartofel, bo nie miałam airbaga, jest mi bardzo źle i smutno, bo to wszystko moja wina :( Wracałyśmy do domu lawetą, ja obok kierowcy, a Bożenka w kontenerku w samochodzie na lawecie, bo by się już w środku nie zmieściła. Bożenka już się przebrała w więzienny uniform, na wypadek, gdyby nas zapuszkowali.
I tak to jest, już się ucieszyłam, że mam prawo jazdy od roku i nie miałam żadnej stłuczki, aż tu się musiało takie coś wydarzyć :(
Całe dnie ciemno, cały czas jestem jakaś podziębiona, czas mija i w sumie co z tego. Same izdy pizdy i tępe dzidy, ot co.
Jeszcze ostatnio zdenerwowała mnie znajoma z gatunku "odzywam się tylko wtedy, gdy coś chcę", która chciała, żebym uśpiła jej psa. Dobrze, psa już trzeba uśpić, tylko czemu mam to robić ja? Poczułam, że to takie wysługiwanie się mną, że to przekracza moje granice, zwłaszcza, że miałabym do niej jechać do domu, więc no nie. Mam same złe doświadczenia z leczenia zwierzaków znajomych, mogłabym całą epopeję na ten temat napisać, że najpierw proszą o radę, potem robią co innego, a wszystko się sprowadza do tego, że by chcieli ode mnie dostać leki bez oglądania zwierzaka i bez wizyty w lecznicy, więc w sumie nie traktują mnie jak lekarza, tylko jak pachołka do spełniania ich żądań. Ostatnio zaczęło mnie to denerwować i zaczęłam odmawiać, znajomej od uśpienia psa też odmówiłam, choć nawet próbowała stosować jakiś szantaż emocjonalny (ona wierzy, ze tylko ja nie skrzywdzę jej psa). A co jest najgorsze? Ano to, że jeśli się odmówi, to człowiek i tak się czuje jak ostatnia świnia. Więc tak czy siak człowiek się czuje źle, obojętnie, co by nie zrobił. Zło, zło, totalne zło.

sobota, 6 grudnia 2014

Lustereczko powiedz przecie...

Lustereczko, lustrzaneczko! Niedawno zdecydowałam się wreszcie na zakup aparatu lustrzanki i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z zakupu. Przez wiele lat męczyłam się czy też używałam aparatu kompaktowego i zazdrościłam ludziom lustrzanek, ale zawsze- a to za drogi, a za ciężki, a obiektywy trzeba kupować...
Lustrzanka Sony alfa 550 – Nie stać na niego człowieka dla którego fotografia jest całym życiem... A mają go ludzie którym służy wyłącznie do robienia zdjęć na N-K w lustrze!
ojej, ale smutek. Bardzo jest mi z tego powodu wszystko jedno.
Aż w końcu nieoceniona Malla z wizażu napisała, że dobry używany zestaw body plus obiektyw można mieć w granicach tysiaka i stwierdziłam- a czemu by nie! w końcu robienie zdjęć to taka frajda! Poza tym przecież mam urodziny, muszę! sobie kupić jakiś prezent! Jak wszyscy dobrze wiedzą, pieniądze się rozejdą tak, czy siak, więc lepiej kupić sobie coś konkretnego, żeby przynajmniej wiedzieć, na co te pieniądze poszły.
Po kilku dniach konsultacji i poszukiwań na allegro oraz porównywaniu recenzji na optyczne.pl znalazłam dość korzystną ofertę i stałam się posiadaczką body Canona za cenę zaplanowaną w budżecie oraz obiektywu z zepsutym autofokusem, dołączonego do tego body. Po kilku kolejnych dniach wzbogaciłam się o jasny obiektyw portretowy stałoogniskowy i tym samym przekroczyłam budżet o 7zł (koszty przesyłki). 
Przeglądając aukcje na allegro można natknąć się na różne ciekawostki, np. na jednej aukcji ktoś oferował aparat, pisząc- nie umiem nim robić zdjęć, robiłem tylko w trybie automatycznym, moim zdaniem aparat jest sprawny, zapraszam do kupna. Wow ;) jedynym plusem było zamieszczone przykładowe zdjęcie kota, ale niezbyt zachwycające. 
Koleżanka sprzedawała kiedyś na allegro stare body, kupujący odebrał towar a potem do niej dzwonił i się pytał, czemu nie działa podgląd na żywo? No nie działa, bo to body nie ma opcji live view :P Zdziwienie.
Pamiętam, jak swojego czasu katowałam zdjęcia zrobione moim Lumixem DMC FZ7 i uważałam się za wspaniałego fotografa, któremu brakuje tylko dobrego sprzętu, no ale niestety, są pewne ograniczenia, których się nie da obejść. Lepiej byłoby nie marudzić, tylko zbierać pieniądze i sobie kupić. 

Przecież jak ktoś chce, to szuka sposobów, a jak nie chce, to szuka powodów ;) to jedna z genialniejszych myśli, wyszperanych w internecie (zaraz po moim motto- człowiek czuje się lepszy, jak innemu dopieprzy xD)
Tak, oczywiście potrzebowałam aparatu, żeby robić słodkie zdjęcia kotce Bożence. A w czym problem? Przynajmniej mam ładną modelkę. Dziś impreza urodzinowa, będzie test fotografii imprezowej ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...