wtorek, 11 lutego 2014

O szczęściu

źródło

Czasami musisz się postarać
by zdobyć swoje szczęście.
Wejść po drabinie dziurawej
i wspinać się zawzięcie.

A nieraz szczęście przyjdzie samo
w najmniej przewidywalnym momencie
i krzyczy głośno: "Weź mnie całe
i karm mnie jak najwięcej"

A czasem ktoś niespodziewanie
chce dzielić z Tobą szczęście
i prosi: "Nim się zaopiekuj
ja już nie mogę/ nie chcę"

Ktoś inny jeszcze może powie,
że szczęście się kupuje.
Cóż, może ma i racje
lecz lepiej się znajduje.

Różniste szczęścia są na świecie
są gładkie, w paski i łaciate.
A kiedy już je odnajdziecie
zawładną całym waszym światem.

I kto mi powie, że nie jestem Crazy Cat Lady jak tym po nocach tym się zajmuje?

poniedziałek, 10 lutego 2014

Czysta rasa oto jest klasa

List przysłany do nas przez jedną z czytelniczek:

O pseudohodowlach i podejściu do zwierząt na tym blogu pojawiało się wiele postów. Oto relacja jak wygląda to z punktu widzenia „konsumenta”, oraz jego otoczenia. Historia z mojego dość bliskiego otoczenia, tym bardziej nie jestem w stanie jej zaakceptować.
Lewy dolny- goldenki? 
Cofnijmy się do czasów, gdy poznałam właścicieli psa. Wtedy był to jeszcze piesek senior, opieka nad którym... zostawiałą wiele do życzenia. Zaczęto sie poważnie zajmować jego zdrowiem, zębami (miał już krwawiąca przetokę) niestety późno i piesek w bardzo podeszłym wieku ok.17-18 lat został uśpiony. To normalna kolej rzeczy, ale mógł dożyć swojego wieku w większym komforcie. Potem dłuższy czas nic, dziecko wyprowadziło się z domu, i po jakimś czasie matka zadecydowała kupić psa. Padło na dużą rasę uroczych piesków. Po poszukiwaniach hodowli lub Chodowli) piesek został kupiony od pana który „ma psa dla niepełnosprawnej córki i z suką sąsiada pies miał szczeniaczki” lub podobna brednia. Historia stara jak świat, pies przekazany na parkingu z bagażnika, brudny jak prosiak „bo deszcz padał i w błocie się bawiły”. Do psa dodane kopie rodowodów rodziców...których nikt nie widział. Pewnie te psy , jeśli istnieją, swojego synka też nie widziały w życiu. Cóż, nie każdy się zna na rasach i zasadach hodowli, dzięki temu rośnie bogactwo oszustów i niedola oraz cierpienie suk w pseudohodowlach, ale co to obchodzi właściciela puchatego szczeniaczka słodkiego jak cukier. Wspominałam o konieczności przebadania psa na dysplazję stawów biodrowych i łokciowych w odpowiednim wieku. Wtedy ewentualnie można by wykonać operację zapobiegającą postępom zmian. Cóż, badanie zostało zbagatelizowane, a odpowiedni czas przeminął. Pies ma prawie rok, rozwija się dobrze, jedyny problem to tchórzliwość i uległość w stosunku do małych piesków. Więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby go ... rozmnożyć. Obecnie mieszka za granicą, w kraju „gdzie ta rasa jest taka kiepska, a polskie psy są tak wspaniałe, że tylko zastrzyk Czystej krwi od psa bez papierów jest w stanie je uratować”
Wasza Oddana Czytelniczka - X.

Musze się zgodzić z naszą czytelniczką- niestety nieprzemyślany zakup psa z pseudohodowli często pociąga za sobą różne konsekwencje. Nawet powiedziałabym inaczej- właściciel, który zakupuje psa z pseudohodowli, bez wcześniejszego zainteresowania tematem, to właściciel, z którym będą cały czas problemy, bo on nie jest świadomy wszystkiego, z czym się wiąże posiadanie psa. Raczej nie będzie to właściciel, który robi psu badanie krwi co roku itd. 

W tej chwili w internecie i w tv jest aż gęsto od reportaży z likwidowanych pseudohodowli, gdzie w klatce po chomikach siedziało 7 pseudoyorków (7 yorków, które łącznie miały 10 zębów, wszystkie mleczne, choć psy 5 letnie :P), więc jeśli ktoś to ignoruje, to po prostu woli udawać, że nie wie! 
Utrzymanie psa kosztuje konkretne pieniądze (obojętne, czy rasowy, czy nierasowy), więc jeśli ktoś będzie przez rok odkładał te 150zł miesięcznie, to sobie uzbiera na psa z papierami!
Na tablica.pl masa jest żenujących ogłoszeń w stylu- 
kupię yorczunia dla córki za 200zł, bo na droższego nas nie stać
Dodaj napis
No kuffa! A bez yorczunia to dziecko umrze, czy co?
Tak, nie cierpię yorków, same pieski są w sumie w porządku, ale ich właściciele to często dziwne typy. Jeśli ktoś ma yorka, to zalecam ostrożność ;) ale to tak na marginesie.

Proszę, kupujcie psy i koty z hodowli zarejestrowanych w ZKwP, PKPR albo FPL, a nie w Stowarzyszeniu Miłośników Psa i Kota Prawie Rasowego, bo to legalne pseudohodowle, niestety nowelizacja ustawy pozwala na takie żarty.


A najlepiej adoptujcie! Jest dużo bezdomnych psów i kotów, one mają takie same serduszka i potrafią kochać tak samo :)

sobota, 8 lutego 2014

Jestę Kotę

Jestę kotę i nic co kocie nie jest mi obce!
Co koty lubią?
1. Torebki
Tak, każdy szanujący się kociarz wie, że koty uwielbiają torebki małe, duże, foliowe, papierowe, markowe i te z bazarku. Trudno powiedzieć, co dokładnie siedzi w kociej głowie, ale prawdopodobnie w torbie kot zaspokaja swoją potrzebę eksploatacji oraz chęć znalezienia zacisznego schronienia. A może po prostu myśli, że w środku jest coś do jedzenia?

2. Pudełka
Z pudełkami chodzi mniej więcej o to samo, o co chodziło z torbami, tylko zmienia się forma. Pudełka gwarantują częściowe schronienie, a przy okazji można obserwować otoczenie. Jedyny problem jest taki, że czasem pudełko jest trochę za małe. Zamykane pudełka dają jeszcze możliwość ataku z zaskoczenia!

3. Hmm... niech obrazek powie to sam za siebie
zjadamm
4. Ciepło
Ciepło...

Cieplej...
Każdy właściciel kota wie, że poszukiwanie ciepła jest dla kota priorytetem (zaraz po poszukiwaniu jedzenia). Popularnymi celami pielgrzymek kotów w celu znalezienia upragnionych kalorii są: komputer, telewizor, kaloryfer, parapet na słońcu, u kotów bezdomnych niestety często ciepły silniczek samochodu pod maską. Moje badania sugerują, że nie ma temperatury, która byłaby przez koty uznawana za zbyt wysoką, mogą one z powodzeniem spać nawet na nagrzanym kaloryferze bez uszczerbku dla zdrowia. Prawdopodobnie zgromadzone ciepło jest wysyłane do statku kosmicznego Kota- Matki, gdzie jest zamieniane na energię fal gamma, które oddziałują na ludzkie mózgi i sprawiają, że kobiety chcą pieścić i tulić tylko swoje koty.
kaloryfer! Pilnuję, żeby złomiarze nie zabrali
5. Puzzle

ostatni kawałek zaniosłem do kuwety
Koty uwielbiają układać puzzle. A przynajmniej pomagać przy ich układaniu. Jest to jednak zbyt prostacka zabawa jak dla kota i szybko się nudzą.

A Wy? Co jeszcze byście dodali? Koty lubią kukurydzę, oliwki, gumki recepturki, a może latające muchy?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...