poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jak ullop, to ullop

Ullop to urlop dla ludzi z wadą wymowy. Zasady rządzące światem staja się dla mnie coraz jaśniejsze.
(Przepraszam za literówki, ale klawiatura źle się czuje od czasu Ruskina aka Rusina, Morrisa i pracy magisterskiej Wredo )
Kiedyś dziwiło mnie, czemu ludzie chcą jechać na urlop za granicę, do Egiptu, Tunezji, Złote Piaski itd. Daleko, drogo! I wcale ludzie nie zwiedzają, tylko w kurorcie siedzą na zadkach!
Trochę popracowałam i stało się jasne. Po prostu po roku pracy każde włókienko ludzkiego organizmu jest na skraju wyczerpania i kwili, płacze, domaga się ukojenia! Chce ciepła, plaży, morza i spokoju! A w Polsce co- deszcz albo zimno albo salmonella w Zatoce Gdańskiej i weź tu człowieku jakoś wytrzymaj! To już lepiej jechać na wczasy all inclusive, pić drineczki przy basenie i mieć na to wszystko wyje**ne. Może też bym pojechała, ale chwilowo stać mnie tylko na chleb z masłem w Powsinie, bo się spłukałam na sushi (żartuję, nie było aż tak drogo, ale i tak muszę teraz uważać z pieniędzmi).
No cóż, nie ma co narzekać. Dobrze, że nie mam dzieci i nie muszę kombinować jak koń pod górę, jak dzieciom zapełnić 2 miesiące wakacji, żeby biedulki w mieście nie gnuśniały. Wyjazd na wieś, dwa tygodnie z mamą, dwa z tatą. Miesiąc z babciami, które wmuszają w dzieci ryż ze śmietaną, ale przecież im się nie powie, żeby w dzieci nie wmuszały, bo się obrażą i dzieci biedulki będą w mieście więdły jak kwiaty bez słońca w tych 4 ścianach.
Trudno się pisze na tej klawiaturze, zaraz coś mnie trafi z jasnego nieba. Nic mi się nie chce, popadnę w depresję. Albo kupię sobie proszeczki, po których będę zawsze zadowolona, świetny pomysł :) Aktualnie najwięcej szczęścia dają mi zakupy w Rossmanie (daje to trochę do myślenia...) Ostatnio poszłam, żeby poprawić sobie humor i kupić szczoteczkę do zębów. Stara mi się złamała. Wierzcie albo nie, ale w trakcie mycia zębów. Kupiłam szczoteczkę, oraz:

  • eyeliner, bo akurat był na promocji
  • polerkę do paznokci, bo była
  • pędzel do cieni, bo był (polecam!)
  • scrub do stóp, bo był
  • gumki do włosów, bo nie wiem! może przyjdzie wojna i mi zabraknie. Miały napis Provost (ale made in China) więc niewykluczone, że to mnie skusiło

Przynajmniej zaraz zaczną się nowe sezony seriali (ale nie Borgiów, chlip).
W serialach na TVNie, albo w książkach poczytnych polskich grafomanek, młode singielki mają mieszkania na Mokotowie, kupione za pieniądze przysłane z Marsa. Z Marsa, bo skąd indziej młodzi ludzie mogą mieć teraz mieszkanie, jeśli
a) nie kradną
b) nie otruli wszystkich swoich dziadków grzybkami (bo teraz dziadkowie, gadziny, żyją coraz dłużej).


Ale mi się jadu ulało. Byłam na urlopie, ale do końca nie wypoczęłam, bo postanowiłam się wkurzać wszystkim, co możliwe, i konsekwentnie się trzymałam tego zadania. Zaraz urlop się zakończy i pojawi się stan na literę B, który się charakteryzuje brakiem wszystkiego. Beee!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...